Historia

    Historia

    niedziela, 26 luty 2017.

    Historia Dywizjonu 303

    Dywizjon 303 jest bez wątpienia najsławniejszą jednostką w historii polskiego lotnictwa. W świadomości wielu ludzi jest on tożsamy z całymi Polskimi Siłami Powietrznymi w Wielkiej Brytanii, a jego sukcesy podczas Bitwy o Anglię często uważa się za całość działań polskich lotników w okresie II wojny światowej. W rzeczywistości, był on jednym z piętnastu dywizjonów PSP sformowanych przez Polaków u boku lotnictwa brytyjskiego, a działania w obronie Anglii i Londynu to zaledwie drobny fragment historii tej jednostki.

    1 pułk lotnictwa myśliwskiego "Warszawa" sformowany został w Grigoriewskoje w 1943 roku. W dniu 15 maja 1993 roku rozkazem Ministra Obrony Narodowej do swych tradycji dołączył tradycje:

    poniedziałek, 05 marzec 2018.

    Historia lotnictwa polskiego

    Dokładnie 100 lat temu, kiedy odzyskiwaliśmy niepodległość, wyniszczona wojną Polska, nie miała możliwości produkcji sprzętu lotniczego i samolotów. Sprzęt używany wówczas w powstających polskich formacjach pochodził z krajów w których formacje powstawały. Dodatkowo podczas wyzwalania kraju, kiedy przejmowano lotniska m.in. w Warszawie, Poznaniu-Ławicy, Lwowie i Krakowie dokonano przejęcia części samolotów i zaplecza technicznego, co prawda mocno już wyeksploatowanego, wymagającego remontu, jednak dającego nadzieję na rozwój. W związku z tym w tamtym czasie posiadaliśmy sprzęt produkcji niemieckiej, austriackiej, francuskiej, rosyjskiej i angielskiej. Pojawiła się potrzeba ujednolicenia rozwiązań technicznych, uproszczenia serwisowania samolotów. Wychodząc na wprost potrzebom, polska pomysłowość doprowadziła do montowania różnych podzespołów w różnych samolotach. W ten sposób powstawały tak zwane „składaki”. 

    Początki lotnictwa polskiego nieodłącznie wiążą się z lotnictwem wojskowym. Potrzeba powstania Wojsk Lotniczych w pierwszej kolejności determinowała konieczność rozwoju awiacji. Pierwszy lot bojowy polskiego samolotu odbył się 5 listopada 1918 roku. Dokonało tego dwóch pilotów por. pil. Stefan Bastyr i por. obs. Janusz de Beaurain. Wystartowali samolotem zwiadowczym Hansa-Brandenburg C.I z przejętego wcześniej z rąk oficerów austro-węgierskich lotniska w Lewandówce.

    Samolot Oeffag C-II w barwach lotnictwa polskiego
    Samolot Oeffag C-II w barwach lotnictwa polskiego

    Zajęcia lotniska dokonali oficerowie zgrupowani w Polskiej Organizacji Wojskowej. Zostali oni co prawda również zaskoczeni sprawną akcją ukraińską – niektórzy z lotników zostali odcięci we wschodniej, ukraińskiej części miasta – lecz inni wykorzystali chaos panujący na lotnisku i zmusili austro-węgierskiego dowódcę lotniska do oddania władzy Polakom.

    Od 2 listopada władza nad lotniskiem znajdowała się w rękach trzech oficerów: por. pil. Stefana Bastyra, por. obs. Janusza de Beaurain i ppor. obs. Władysława Torunia. Dysponowali oni 18 samolotami, które trzeba było jednak wyremontować. Ponad dwa dni dwóch obserwatorów i pilot remontowało samoloty, pilnowało majątku na lotnisku (dysponując jednym uszkodzonym karabinem) i bezskutecznie upraszało Naczelną Komendę Obrony Lwowa o jakąkolwiek pomoc.

    Pierwszy lot bojowy  polegał na ataku na dworzec kolejowy w podlwowskiej Persenkówce, gdzie rozładowywały się oddziały Ukraińskich Strzelców Siczowych. Por. de Beaurain z wysokości 400 metrów zrzucił ręcznie 3 bomby o wadze 15 kg każda. Dwie z nich wybuchły między torami, a trzecia w stosie cegieł na rampie. Tego dnia Polacy wykonali jeszcze dwa inne loty, podczas których ponownie zbombardowali dworzec w Persenkówce, rozpoznali sytuację militarną w mieście i rozrzucili ulotki nawołujące do wstąpienia w szeregi Wojska Polskiego 

    Straty Ukraińców były raczej niewielkie, ale nalot miał ogromne znaczenie psychologiczne, tym bardziej, że Polacy w Galicji Wschodniej mieli wtedy swego rodzaju „monopol” na wsparcie lotnicze. Polskie samoloty mogły niemal bezkarnie rozpoznawać sytuację we Lwowie i jego okolicach, a także bombardować i ostrzeliwać żołnierzy ukraińskich z broni pokładowej. Lotnictwo okazało się także niezwykle przydatne do komunikacji między oblężonym Lwowem, a Polską Komisją Likwidacyjną w Krakowie i rządem w Warszawie.

    W tym dniu równocześnie utworzono Dowództwo Wojsk Lotniczych która była pierwszą organizacją lotnictwa bojowego w Polsce. Plan rozwoju lotnictwa zakładał powstanie bazy szkoleniowej. Pierwotnie ośrodek taki powstał w Ławicy koło Poznania, gdzie na przełomie 1919 i 1920 roku zorganizowano Wyższą Szkołę Pilotów która szkoliła tylko pilotów wojskowych. Niecały rok później szkołę przeniesiono do Grudziądza. To właśnie Wyższa Szkoła Pilotów stała się podstawą do utworzonej pięć lat później Oficerskiej Szkoły Lotnictwa. 5 listopada 1925 r. zgodnie z rozkazem organizacyjnym i założeniami programowymi szkoła zaczęła kształcić na dwuletnich kursach kandydatów i obserwatorów – młodzież maturalną która odbyła wcześniej jednoroczny kurs w Szkole Podchorążych Piechoty. Już dwa lata później 14 kwietnia 1927 r, Oficerską Szkołę Lotnictwa przeniesiono z Grudziądza do Dęblina.

    Wraz ze zmianami lokalizacyjnymi coraz większy nacisk zaczęto kłaść na szkolenie pilotów. I  tak w 1929 r. w nowym kompleksie powstało Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa (CWOL) składające się z następujących komórek organizacyjnych: Szkoły Podchorążych Lotnictwa (SPL), Szkoły Podchorążych Rezerwy Lotnictwa (SPRL), Kurs Pilotażu dla Oficerów Młodszych, Dywizjon ćwiczebny, Baza Lotnicza i Eskadra treningowa. Taka organizacja struktury bazy szkoleniowej umożliwiała lepsze i pełniejsze wyszkolenie przyszłej kadry oficerskiej. CWOL oprócz najważniejszego zadania równoległego szkolenia pilotów i obserwatorów, miało możliwości kształcenia dowódców różnych szczebli w zorganizowany i ujednolicony sposób. W efekcie nabywania doświadczeń i znaczenia Szkoły Podchorążych Lotnictwa cały czas modyfikowano system szkolenia, co ostatecznie skutkowało wydłużeniem okresu szkolenia w 1935 roku do trzech lat jednocześnie zwiększając możliwości szkolenia w powietrzu poprzez rozbudowanie Dywizjonu Szkolnego do czterech eskadr. Podzielono szkolenie na dwie podstawowe części: szkolenie podstawowe oraz szkolenie kierunkowe z podziałem na specjalności pilotów i obserwatorów. Podjęte kroki pozwalały na pełniejsze przygotowanie absolwentów do wykonywania przyszłych zadań w powietrzu. Efektem prężnej działalności „Szkoły Orląt” było wyszkolenie łącznie 973 oficerów (z czego aż 266 to piloci) jeszcze przed Wrześniem 1939 r.

    Niestabilna sytuacja polityczna w Europie trwała od kilku lat. Praktycznie bez przeszkód politycznych i militarnych Hitlerowskie Niemcy wkroczyły do Czechosłowacji (1938 r.). Roszczenia wobec Polski względem utworzenia korytarza łączącego Prusy Wschodnie i Zachodnie oraz przyłączenia Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy były praktycznie nie do przyjęcia przez stronę Polską, a jedyne do czego mogły prowadzić to do wzrostu napięcia politycznego, które jak się okazało miało się przekształcić w największy w historii konflikt zbrojny.

    Ważne kroki w kierunku organizacji powietrznej obrony kraju podjęto jeszcze przed wybuchem konfliktu. Polskie siły powietrzne zostały podzielone na Lotnictwo Armijne oraz grupę Lotnictwa Dyspozycyjnego. Według planów pozostało one pod bezpośrednią podległością Naczelnego Wodza. W jego skład wchodziło łącznie 206 samolotów bojowych, łącznikowych, i obserwacyjnych.
    Już w maju 1939 r. zorganizowano specjalną jednostkę, którą nazwano Brygadą Pościgową, miała ona za zadanie bronić miasto Warszawę przed nalotami przeciwnika. Obszar wokół miasta podzielono na 16 promieniście rozchodzących się z centrum miasta stref, oraz na 3 okręgi o promieniach 20 km mających środek w tym samym punkcie co wspomniane strefy. Wyznaczono również lotniska zapasowe, których miano użyć w przypadku zniszczenia lotniska głównego. W powietrzu samoloty naprowadzano droga radiową.

    Lotnictwo Armijne zostało natomiast przydzielone pod rozkazy poszczególnych dowódców Armii. W każdej armii miały elementy lotnicze miały taką samą strukturę, składającą się z elementów łącznikowych, rozpoznawczych, myśliwskich i obserwacyjnych. Sumarycznie Lotnictwo Armijne liczyło 288 samolotów różnych typów.

    Musimy zdać sobie sprawę, że 1 września 1939 roku lotnictwo niemieckie (Luftwaffe) było najbardziej nowoczesnym lotnictwem w ówczesnej Europie. Jakościowo, technologicznie i organizacyjnie Lotnictwo Polskie zdecydowanie ustępowało odpowiednikowi zza zachodniej granicy. Jako całość nie było w stanie nawiązać równorzędnej walki z agresorem z powodu dysproporcji sił i środków, przyjętej taktyki i różnic w wyposażeniu. Po mobilizacji, Polskie Lotnictwo mogło wysłać do boju nieco ponad 500 samolotów wszystkich typów, od obserwacyjnych i rozpoznawczych, przez myśliwskie do bombowych. W większości były to samoloty na chwilę rozpoczęcia konfliktu przestarzałe i ustępujące pod wieloma względami Niemieckim odpowiednikom. Równocześnie lotnictwo Luftwaffe miało do dyspozycji ponad 3500 samolotów. Już sama dysproporcja w liczbach uwidacznia gigantyczną przewagę agresora, a jeśli jeszcze dodamy różnicę technologiczną jaka dzieliła w tamtym czasie omawiane strony sił zbrojnych, zdajemy sobie sprawę iż nawet doskonałe wyszkolenie i wola walki nie były nadrobić przewagi technologicznej i liczebności.

    W początkowych dniach września 1939 roku Polscy Lotnicy stawi czoła agresorowi. Efektem tych działań było zniszczenie około 250 maszyn niemieckich, przy jednoczesnej stracie około 300 maszyn własnych. Tylko niewielka część z Polskich samolotów została utracona zanim piloci zasiedli za ich sterami. Sytuacja polityczna i brak sojuszniczej pomocy ze strony Francji i Wielkiej Brytanii zmusiły Rząd Polski i Wojsko Polskie (w tym także Lotnictwo) do przekroczenia granicy z Rumunią. Stamtąd Polscy Lotnicy przedostawali się do Francji, następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie jak się miało okazać ich nieocenione umiejętności miały przyczynić się do zmiany biegu II Wojny Światowej.
    Przyznać jednak trzeba, że pomysł reanimacji Polskich dywizjonów lotniczych w krajach uznawanych za sojusznicze z punktu widzenia tamtejszych władz początkowo wydawał się bezzasadny i nie potrzebny. Wpływ na takie myślenie miała krótka i z perspektywy państw zachodnich nieudolna walka obronna Wojska Polskiego we wrześniu 1939 roku. Pomimo, iż do Francji przedostało się ponad 550 lotników, do rozpoczęcia działań w kampanii francuskiej 1940, przed 10 maja powstał tylko jeden polski dywizjon (I/145 „Warszawski”). Pomimo tego faktu część polskich pilotów służyła w kluczach francuskich lub kluczach kombinowanych. Efektem tych działań było zestrzelenie ponad 50 samolotów niemieckich. Jeśli weźmiemy pod uwagę ówczesne możliwości prowadzenia działań przez polskich lotników tę liczbę uznać należy za sukces.
    Był czerwiec 1940 roku. Czas walk we Francji dobiegał końca. Szybka i skutecznie przeprowadzona kolejna operacja zaczepna wojsk Niemieckich doprowadziła do zmiany układu sił politycznych na kontynencie. Niemcy uzyskali dostęp do portów na zachodnim wybrzeżu Francji, na południu znajdowały się siły sojusznicze Włoch, na południowym zachodzie sprzyjający rząd Hiszpanii.
    Szczęśliwie dla naszych żołnierzy i pilotów, znaczna większość z nich zdążyła ewakuować się do Wielkiej Brytanii.
    Zbliżała się Bitwa o Anglię…

    W stuletniej historii polskiego lotnictwa kilkumiesięczna Bitwa o Anglię była zaledwie krótkim epizodem. Jednakże ten epizod mocno wpłynął na losy Polski, Europy i świata. Odnoszący sukcesy na wszystkich frontach Niemcy pierwszy raz przekonali się, że nie zrealizują wszystkich założonych celów, nie opanują Wielkiej Brytanii, nie doprowadzą do jej wykluczenia z wojny.
    Bitwa o Anglię toczyła się w okresie pomiędzy początkiem lipca, a końcem października 1940 roku. Głównym celem Niemców było osiągnięcie przewagi w powietrzu poprzez zniszczenie Brytyjskiego lotnictwa na ziemi i w powietrzu, co w efekcie miało umożliwić przeprowadzenie skutecznej inwazji przez kanał La Manche na wyspy Brytyjskie. Już w trakcie samej Bitwy o Anglię cele te zmieniały się, zaczęto bombardować Brytyjski przemysł jak również Brytyjskie miasta, m. in. Londyn.

    Po przeprawie przez kanał i ewakuacji na „wyspy” nikt nie traktował Polskich pilotów jako zdolnych do walki z wrogiem. Wynikało to z faktu, iż wojna obronna Polski w 1939 roku (szczególnie w powietrzu) według Brytyjskich specjalistów wojskowych zakończyła się ogromną klęską, dodatkowo Polscy lotnicy nie mieli doświadczenia w pilotowaniu nowoczesnych jak na tamte czasy samolotów. Pomimo tego, że przeszli szlak bojowy przez Francję do Wielkiej Brytanii w oczach sojuszników byli postrzegani jako „nie przydatni”. Polskich lotników skierowano do dywizjonów szkolnych znajdujących się na północy wysp.
    Bitwa o Anglię trwała. Pierwotne założenia obronne zaczynały się zmieniać. Okazało się, że samoloty można wyprodukować i naprawiać, jednak pilotów nie da się przeszkolić z dnia na dzień. W obliczu dużej przewagi nieprzyjaciela rząd Wielkiej Brytanii zdecydował się wprowadzić do walki niedawno utworzone dywizjony myśliwskie armii państw sojuszniczych, właśnie takich jak Polska.

    Pierwszym dywizjonem był dywizjon myśliwski 302 „Poznański”. Miało to miejsce w dniu 19.08.1940 r., czyli w czasie kiedy rozpoczynała się najbardziej gorąca kampania Niemiecka. Łącznie przez całą II Wojnę Światową lotnicy tego dywizjonu zestrzelili 44 maszyny przeciwnika na pewno, prawdopodobnie zestrzelili 24 i uszkodzili 16.
    Drugim zdecydowanie najsłynniejszym dywizjonem Polskiego lotnictwa był 303 dywizjon myśliwski, „Kościuszkowski”. Oficjalnie do walki wszedł 31 sierpnia 1940 roku, kiedy to Polscy piloci zestrzelili podczas pierwszego lotu bojowego zestrzelili 6 samolotów wroga, jednocześnie nie ponosząc strat własnych. Był to wielki wyczyn i początek wielkiej historii. Sumaryczny wynik działań dywizjonu 303. to zestrzelenie łącznie 59 maszyn w samej Bitwie o Anglię, co czyniło go najskuteczniejszym dywizjonem prowadzącym działania pomiędzy lipcem, a październikiem nad Wielką Brytanią. Dodatkowo tego wszystkiego dokonano w rekordowo krótkim czasie, 17 dni. Żeby tego było mało, Polacy latali na gorszych maszynach (Hawker Hurricane), niż samoloty dywizjonów brytyjskich (Supermarine Spitfire).

    Oprócz dywizjonów myśliwskich w bitwie o Anglię walczyły również dwa dywizjony bombowe: 300 Ziemi Mazowieckiej i 301 Ziemi Pomorskiej „Obrońców Warszawy”. Oba dywizjony powstały w początkowym okresie bitwy o Anglię i wykonywały zadania aż do końca II Wojny Światowej. Łącznie wykonały 5151 samolotozadań spędzając w powietrzu imponującą liczbę 27432 godzin. W nocy z 23/24 marca i 17 kwietnia 1941 roku dywizjony te brały udział w bombardowaniu Berlina.

    Pomimo dużej przewagi Niemiec nad Wielką Brytanią, dzięki dużemu zaangażowaniu pilotów, techników, żołnierzy i zwykłych obywateli bitwa o Anglię zakończyła się zwycięstwem. Tak powstawały legendy o polskich lotnikach o czym dziś możemy się przekonać czytając wiele uznanych tytułów książek, obejrzeć przygody bohaterów ówczesnych zdarzeń na deskach teatrów czy kinowych sal. Pomimo, iż do zakończenia wojny pozostało jeszcze wiele czasu, to bitwa o Anglię była zdecydowanie punktem zwrotnym w działaniach wojennych, a zwrotu tego dokonano między innymi dzięki Polakom. Podsumować to możemy słynnym cytatem wypowiedzianym przez Winstona Churchilla: „nigdy w historii ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak dużo tak nielicznym”.

    Po tym, jak odparty został bezpośredni atak na Wyspy Brytyjskie, siły aliantów  przegrupowały się na inne teatry działań. Podążali za nimi między innymi polscy lotnicy. Uczestniczyli oni we wszystkich ważnych operacjach powietrznych organizowanych przez aliantów. Dywizjony myśliwskie brały udział w osłonie, a bombowe wykonywały zadania niszczenia celów niemieckich na terenach okupowanych ale przede wszystkim na terenie Niemiec. Pierwotnie, w pierwszej fazie, naloty miały wymiar przede wszystkim symboliczny, jednak z czasem kiedy nabierały na sile przyczyniać zaczęły się do znaczącego osłabienia potencjału operacyjnego III Rzeszy na wszystkich frontach II WŚ. Innymi równie ważnymi operacjami prowadzonymi równolegle z nalotami na Niemieckie miasta i ośrodki przemysłowe, były obrona ujścia rzeki Mersey, Rajd na Dieppe, osłona konwojów atlantyckich, oraz najważniejsze operacje jakimi były „Big Ben” (zwalczanie Niemieckich niekierowanych pocisków V1), kampanii afrykańskiej, oraz operacji „Overlord” (Alianckiej inwazji we Francji w 1944 r.).

    Podsumowując wyczyny Polskich Lotników w czasie II Wojny Światowej możemy im łącznie przypisać 922 i 19/30 zestrzelonych samolotów wroga na pewno, 188 zestrzeleń prawdopodobnych, oraz 258 i 23/30 samolotów uszkodzonych. Czterdziestu jeden z Nich zostało asami myśliwskimi. Żeby dostąpić tego zaszczytu trzeba było zestrzelić 5 nieprzyjacielskich samolotów w walce. Historia takich postaci jak ppłk. pil. Witold Urbanowicz, mjr pil. Stanisław Skalski, mjr pil. Jan Zumbach czy kpt. pil. Eugeniusz Horbaczewski zasługuje na oddzielny artykuł. Do tych bohaterów na pewno wrócimy po zakończeniu tego cyklu.

    Jednak ciekawostką którą o której należy tu wspomnieć są teatry działań na jakich walczy Polscy lotnicy. Zasadniczo wszystko zostało już ujęte dwa akapity powyżej, śmiało możemy powiedzieć że głównym teatrem działania Polskich pilotów był stary kontynent i Wyspy Brytyjskie. Dodatkowo część zadań bojowych Piloci wykonali operując na Atlantykiem i Morzem Północnym eskortując konwoje z zaopatrzeniem, oraz prowadzili działania w Afryce Północnej. Ale to nie wszystko. Po Bitwie o Anglię dowódca dywizjonu 303, ppłk pil. Witold Urbanowicz został oddelegowany za ocean do piętnowania ważnych funkcji sztabowych. Czując, że jego lotnicze umiejętności są niewykorzystane gdy siedzi „za biurkiem”, zgłosił się jako ochotnik do 23. Grupy Myśliwskiej (Amerykańskiej Grupy Ochotniczej) zwanej potocznie Flying Tigers (Latające Tygrysy) walczącej w Birmie i Chinach przeciw ofensywie Japonii na tym terenie. Jego doświadczenie jak weterana walk w Europie miało zostać wykorzystane. Na pierwsze zadanie poleciał w roli obserwatora z zadaniem oceny taktyki przeciwnika, oceny skuteczności działania amerykańskich lotników i wyciągnięcia wniosków i zasugerowania zmian w zakresie tych tematów. Amerykanie patrolując nakazany teren latali zazwyczaj w grupach po 2-3 samoloty. Kiedy natknęli się na samoloty Cesarskiej Armii Japońskiej ruszyli w pościg. Gdy doszło do starcia w pierwszej chwili Polak obserwował całe zajście zgodnie z planem misji. Jednak nie mogąc patrzeć na rozwój sytuacji momentalnie włączył się do walki strącając 2 samoloty. Pozostałe siły przeciwnika uciekły. Tak jak wcześniej wspomniano Polscy lotnicy walczyli ramię w ramię z aliantami o pokonanie Niemieckiego Hitleryzmu od  września 1939 r. do maja 1945 r. Druga Wojna Światowa zakończyła się zwycięstwem aliantów. Nastawał nowy czas.

    źródła:

    • Na podniebnych szlakach (zakochani w maszynach). Wspomnienia z frontu i pierwszej polskiej szkoły pilotów, Harlender Zdzisław, Warszawa 1935. 
    • Działania lotnicze w Polsce Południowej w latach 1918-1919, Kmiecik Tadeusz, Rzeszów-Warszawa 1996.
    • Lotnictwo polskie w kampanii polsko-ukraińskiej 1918-1919, [w:] „Wojskowy Przegląd Historyczny”, Kopański Tomasz, 1990.
    • Ku czci poległych lotników. Księga pamiątkowa, pod red. M. Romeyko, Warszawa 1933.
    • Lotnictwo w pierwszych dniach obrony Lwowa, [w:] „Przegląd Lotniczy”, Madejski Władysław, r. 1938.
    • Polskie lotnictwo wojskowe 1918-1920. Narodziny i walka, Mordawski Hubert, Wrocław 2009.
    • www.infolotnicze.pl
    © 2017 Fundacja spadkobierców tradycji Dywizjonu 303. Wszelkie prawa zastrzeżone.

    Please publish modules in offcanvas position.